|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Królewskie Opactwo Santa Maria de Poblet
Wracam po chwili przerwy, związanej z niedoborem czasu. Za oknem znów pada i chyba nie jest za ciepło, jesień, chociaz kalendarzowo ma jeszcze czas, na dobre zagościła już w Krakowie. Warto zatem przenieść się na chwilę do słonecznej, ciepłej Hiszpanii. Na kolejną wycieczkę szukaliśmy miejsca trochę mniej popularnego, mniej ludnego, ale niezbyt oddalonego od naszego kempingu. Otworzyłam zatem przewodnik, przekartkowałam strony o Katalonii i padło na Montblanc i okolicę. Niedaleko miasta Montblanc, położonego trochę na uboczu, znajdują się trzy klasztory, wchodzące w skład tzw. szlaku cystersów. Udało nam się dotrzeć do jednego z nich- Santa Maria de Poblet. Klasztor Santa Maria de Poblet, najważniejszy w Katalonii, został założony przez hrabiego Barcelony Ramona Berenguera IV w drugiej połowie XIIw. Wspaniały, otoczony potrójnymi murami z 12 wieżami strażniczymi, klasztor leży w urokliwych zielonych górach Prades. Znajduje się tu panteon władców katalońsko-aragońskich, pochowanych w marmurowych sarkofagach w tutejszym kościele. Klasztor został wpisany na listę UNESCO. Brama w pierwszym murze Brama numer dwa Czy widzicie te wielkouche anioły powyżej drzwi? Główne wejście do kościoła. Jak widać fasada kościoła wbudowana jest w najbardziej wewnętrznych z trzech murów. Wejscie po prawej stronie prowadzi do klasztoru. Czekając na zebranie się grupy pooglądaliśmy niewielkie muzeum Kolejne aniołki do domowej kolekcji Jedna z tytułowych Bohaterek, czyli Trusia, wyraża swój stosunek do zwiedzania klasztoru;-) I juz jesteśmy w klasztorze- do większości klasztornych pomieszczeń wchodzi się wprost z romańskich krużganków (w przewodniku napisali, że są romańskie, mi trochę gotycko wyglądają- no ale ja znawcą nie jestem) Tradycyjnie, jak w wielu tutejszych ważniejszych kościołach, tak i w tym krużganki otaczają wewnętrzny dziedziniec ze studnią i odrobiną zieleni. Tak właśnie wyglądają sarkofagi królewskie po obu stronach nawy głównej Rzeźbiony ołtarz główny Kuta poręcz- współczesna, ale warta uwagi- tu jej "początek", czyli głowa jaszczura, całość i dość zaskakujące "zakończenie" ;-) I wszystkie baby po zwiedzeniu całego klasztornego kompleksu. Bardzo polecam wizytę w Santa Maria de Poblet- cicho tu, pięknie, dookoła zielone lasy. Do klasztoru prowadzi trzykilometrowy widokowy szlak, można więc pokontemplować okolicę (my dojechaliśmy samochodem bezpośrednio na miejsce). Montblanc należało w średniowieczu do najważniejszych miast Katalonii. Otoczone murami miasto omijają tłumy. Spokojnie można pospacerować po wąskich uliczkach, wspiąć się na najwyższy, widokowy punkt w mieście, postać tam chwilę i pokontemplować okolicę. Na samym początku napotkaliśmy kolejne aniołki do naszych zbiorów. XIII-wieczny kościół Sant Miquel, w którym można zaobserwować przechodzenie od gotyku do gotyku płomienistego- tak przynajmniej piszą w przwodniku. Główna świątynia miasta- XIV-wieczny kościół Santa Maria z barkową fasadą Tenże sam kościól oglądany z najwyższego miejsca w mieście Miasto i okolica Truśka "rozwiana" Stojący poza miejskimi murami kościół i klasztor sióstr klarysek De la Serra. Według legendy woły ciągnące karetę bizantyjskiej księżniczki Ireny Laskaris stanęły pod miastem i niechciały ruszyć z miejsca. Księżniczka uznała to za znak z niebios i założyła klasztor, w którym pozostawiła alabastrową figurę Mare de Deu de la Serra. Matka Boska z Gór, patronka Montblanc. XIV-wieczne mury Montblanc z 30 basztami (niektóre baszty są "zamieszkałe", włączone do nowszych budynków. Inna legenda opowiada, że pod tymi właśnie murami święty Jerzy pokonał smoka, a ze smoczej krwi wyrosła czerwona róża katalońska. Święty Jerzy, jak się ostatnio dowiedziałam, został "zlustrowany" i, jako postać legendarna, usunięty wraz ze swoim smokiem z hagiografii. Wciąż jednak pozostaje jednym z patronów Katalonii. sobota, 04 września 2010, dsmiatek
|