|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Barcelona- wizyta trzecia- Port Vell i kościół Santa Maria del Mer
Trzecia wizyta w Barcelonie odbyła się w pełnym składzie. Był to dzień drugiej tury wyborów prezydenckich, a P. był zdeterminowany, żeby obywatelski obowiązek wypełnić. Przed wyjazdem odstał swoje w Urzędzie Miasta, w celu uzyskania odpowiednich zaświadczeń dla uprawnionych do głosowania członków rodziny. A na miejscu wytrwale poszukiwał Polskiego Konsulatu- najpierw w sieci, potem na mapie, a w końcu w niedzielę dzielnie krążył po ulicach Barcelony z Bunią w charakterze pilota, aż trafił w okolice Konsulatu. Na miejscu czekala nas niespodzianka- kolejka, w której odstaliśmy chyba półtorej godziny. W tym czasie niegłosująca część wycieczki musiała rozrywkować się na pobliskiej ławeczce pod Starbucks'em. Po wypełnieniu obywatelskiego obowiązku wszystkim należała się nagroda. A tą nagrodą miało być zwiedzanie Barcelońskiego Akwarium. Po drodze tylko mały "skok w bok" pod XVII-wieczny kościół La Merce. Po drodze do Akwarium mijaliśmy replikę zabytkowej łodzi podwodnej Ictineo II- łódź zrobiona jest z drewna, tak jak pochodzący z 1864 r. oryginał. Chociaż przewodnik "starszył" długą kolejką do kas, mieliśmy szczęście i szybko znaleźliśmy się w klimatyzowanym wnętrzu Akwarium. A potem podziwialiśmy zaczarowany podwodny świat. Akwaria są wielkie, pływają w nich bajecznie kolorowe ryby, wielkie krewetki, homary, ośmiornice. Zresztą- zobaczcie sami- za jakośc zdjęć z góry przepraszam, rybki są ruchliwe, a nie wolno ich denerwować fleszem. Ktoś widzi rybę? Ta akurat nie jest specjanie ruchliwa. Konik morski- ten był taki bardziej "klasyczny". Płaszczki- nie dziwię się, że nazywane są czasem "morskimi aniołami" (diabłami chyba zresztą też)- poruszają się z taką gracją, że mogłabym na nie patrzeć godzinami. Ośmornica "w locie" A za chwilkę największa atrakcja- ogromne akwarium i tunel z rekinami: Truśka rekinów wcale się nie bała- w końcu były "za szybką". Dwa koniki "liściaste" Widok portu z tarasu Akwarium Truśka "z okienka"- w Akwarium jest plac zabaw dla dzieciaków, z tunelową zjeżdżalnią, pomiędzy ściankami ktorej płynie woda, jest taki oto domek, z którego można podziwać ryby w sadzawce, patrząc na nie z góry- jest też wiele innych atrakcji o bardziej "edukacyjnym" charakterze. Fajne. Po krótkim (no, nie taki krotki on po prawdzie był) odpoczynku czekały na nas kolejne akwaria: Podobne meduzy "wygoniły" Truśkę z morza- jak się tylko zorientowała, że pływają obok, to zwiała na płyciznę i już się nie dala namówić na pływanie. A to skrzypłocz jest. Zdjęć rybek i innych wodnych stworów mamy naturalnie więcej, były też pingwiny w wielkiej "lodówce", ale nie będziemy was nimi zanudzać. Ponieważ była niedziela, udaliśmy się na poszukiwanie kościoła, licząc na to, że uda nam się jeszcze "załapać" na wieczorną mszę. Takie śmieszne butelkowate drzewka napotkaliśmy po drodze. Dotarliśmy do koscioła Santa Maria del Mar, uważanego za najpiękniejszy kościół w Barcelonie. Kościół powstała w latach 1329-1383 i zaliczany jest do najdoskonalszych przykładów architektury gotyckiej w Katalonii. Wnętrze jest surowe, prawie bez ozdób. Trzy podobnej wielkości nawy, proste kolumny i wpsaniałe łuki sklepienia- "żadna architektoniczna przestrzeń nie ma w sobie tyle powagi ani dostojeństwa, co kościół Santa Maria del Mar". niedziela, 22 sierpnia 2010, dsmiatek
|